Nawigacja
Strona Główna
Artykuły- Dzieje Krzeska i Podlasia .







Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanych użytkowników: 201
Najnowszy Użytkownik: kania43
Witam na stronie "Dzieje Krzeska Królowa Niwa".
Moje hobby: Dzieje Krzeska Królowa Niwa,obyczaje ludowe,historia szkół do których uczęszczałem,fotografia, stare zdjęcia, fotofora, antyki, motoryzacja-stare samochody, drzewo genealogiczne, zwiedzanie nowych nieznanych (ciekawych) miejsc, poznawanie kultur... Strona poświęcona jest Dziejom Krzeska Królowa Niwa- okolic i regionu, historii rodów po mieczu i kądzieli. Praca nad stroną trwa. Będę wdzięczny za wszelkie uwagi. Moja poczta: ajan@tlen.pl. "Każdy z nas śmiertelników podąża drogą życia. To w jaki sposób przez tą drogę przejdziemy, jak skorzystamy z danych nam darów, zależy od nas, od naszego postępowania, uczynków. Zastrzeżenie prawne.Prawa autorskie oraz inne prawa własności intelektualnej do wszystkich treści, fotografii zamieszczonych i zawartych na niniejszej stronie internetowej stanowi zbiór Jana Aleksandrowicza i mogą być wykorzystywane wyłącznie za jego zgodą.Kopiowanie udostępnianych w tym miejscu treści możliwe jest jedynie do użytku osobistego.Podstawa prawna: Ustawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz.U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631 z późn. zm.).
 
Uwaga ! Strona w odbudowie.
Administrator strony Tinypic zlikwidował serwer i usunął wszystkie zdjęcia. Serwer Photobucet chce 48 $ za miesiąc. Dzieje Krzeska będą dalej prowadzone za pomocą innej metody. Polecam stronę na Facebook DAWNY KRZESk.
Dodał:  ajan dnia wrzesień 14 2019 06:19:20         0 Komentarzy · 45 Czytań · Drukuj
 
 
125. Stare fotografie z Krzeska i okolic.
Obraz jest wart tysiąca słów. Nie pozwól zniknąć tym wspomnieniom.
Fotografie to kruche obiekty, które szybko mogą ulec zniszczeniu lub mogą się zagubić. Nie ma sposobu na zatrzymanie procesu starzenia się zdjęć, a kolorowe fotografie blakną szybciej niż te czarno-białe. Ponadto zdjęcia narażone są na stałe ryzyko zniszczenia przez pożar, powódź, dzieci, zwierzęta i inne przyczyny; w rzeczywistości 70% ludzi straciło swoje fotografie rodzinne z takich powodów. Jeśli nie zachowasz swoich zdjęć teraz, dzisiejsze pokolenie iPadów straci te rodzinne wspomnienia.



Stare fotografie.
Ile ich było nie pamiętam,
zbyt szybko przeleciały obok,
zostały tylko te jak święta,
co są związane tylko z tobą.

Myślisz więc sobie, czy potrafię
zachować w sercu no i w głowie,
to daj mi swoją fotografię,
oprawię w ramki i postawię.

Nawet po latach, kiedy zblednie
i czas poprawi twarzy owal,
dla mnie zachowa swoją wartość,
odkryję ciebie znów od nowa.

www.kobieta.pl
Dodał:  ajan dnia wrzesień 14 2019 02:21:39         0 Komentarzy · 48 Czytań · Drukuj
 
 
141. Historia w której zginęło sześciu chłopców w okolicy Krzeska od niewypału.
Daniel Zbieć syn Tomasza z Izdebek-Kośmidrów nadesłał ciekawą i przykrą historię,w której zginęło sześciu chłopców w okolicy Krzeska od niewypału w 1955 roku. Zdjęcia i tekst autora. Dziękujemy !
BIAŁY KRZYŻ "Niedaleko mojej wsi przy drodze Izdebki-Błażeje do Ostój pod lasem zwanym „Choina” stoi samotny betonowy krzyż, krzyż ten jak wiele innych na Podlasiu wydawało by się, że strzeże skrzyżowania dróg przed ,,złym”. Krzyż ten jest jednak świadkiem tragicznej historii tego regionu. Historia ta początek swój bierze podczas jednej z wojen których fronty przetaczały się niejednokrotnie przez tą okolicę. Pomimo tego, że nie miały tu miejsca duże bitwy wojna pozostawiła tu swoje ślady. Jednym z nich był niewybuch moździerza znaleziony przez młodych chłopaków. Znaleziska takie dość popularne w czasach powojennych stanowiły wielką atrakcję dla wiejskich chłopaków, wieść o znalezisku niewybuchu „moździerza” szybko rozniosła się pośród uczniów szkoły podstawowej w Izdebkach-Kosnach. Ciekawość kilku starszych chłopaków byli to koledzy z jednej klasy, Alfred Krasuski, Edmund Borkowski, Janusz Wysokiński, Zenon Zbieć, Alfred Chromiński i szósta osoba niewiadoma, wszyscy koledzy mieli po 13 lat, spowodowała, że postanowili rozebrać pocisk, umówili się że zrobią to po zakończeniu roku szkolnego. 16.06.1955r chłopcy wydobyli pocisk z ukrycia i poszli z nim na łąkę pod lasem ( niedaleko rzeczki Liwiec). Nieumiejętnie i bezskutecznie próbowali rozebrać pocisk, zajęcie chłopaków zainteresowało chłopa pasącego nie opodal owce, gdy pokazali mu swoją „zabawkę” chłop, który przeżył już wojnę i miał podstawową wiedzę o takich wybuchach poradził im „ chłopaki odkręcicie korek od czubka tam będzie szkiełko w które trzeba puknąć, tylko poczekajcie jak ja owce zabiorę” według mieszkańców chwilę później okolicą wstrząsnęła eksplozja zszokowani ludzie przybiegli w miejsce wybuchu. Ludzie, którzy dotarli na miejsce wybuchu ujrzeli przerażający widok porozrywanych ciał przez bombę młodych chłopców, dwóch z nich dawało oznaki życia, dlatego też zorganizowano szybki jak na owe czasy transport do najbliższego szpitala, jednak nie udało ich się uratować i chłopcy zmarli. Wszystkie ofiary tej tragedii zostały pochowane na tutejszym cmentarzu w Krzesku. Ich zbiorowa mogiła jest dziś dla nas namacalnym dowodem okrucieństw czasów wojny jak też cierpienia ludzi również po jej zakończeniu. Bardzo negatywną postacią w tej historii okazał się jedyny człowiek, który mógł zapobiec tej tragedii. Spotkany na łące chłop swoją radą skazał sześciu trzynastolatków na pewną śmierć. Dzisiaj niewielu już pamięta o tej tragedii. Samotny biały krzyż pamiątka tych wydarzeń nie posiada nawet żadnych napisów. Dziś obok krzyża przebiega asfaltowa droga. Przejeżdżający nią ludzie nie dowiedzą się o tragicznej historii tego miejsca. Do dnia dzisiejszego można jeszcze znaleźć w ziemi takie „pamiątki” po wojnie. Niech ta historia będzie przestrogą dla potencjalnych znalazców,niech wiedzą że takie znalezisko należy niezwłocznie zgłosić odpowiednim służbom. Do dzisiaj pod ziemią można znaleźć wojenne pamiątki. DANIEL ZBIEĆ KL. VII Szkoła Podstawowa, Izdebki-Kosny".

Dodał:  ajan dnia lipiec 21 2019 04:42:52         0 Komentarzy · 66 Czytań · Drukuj
 
 
Zalinkuj stronę Krzeska.
"Na samym wschodzie parafii Zbuczyn, tam gdzie styka się ona z sąsiednią parafią międzyrzecką, przy drodze zwanej od dawna Traktem Brzeskim, leży osada. Jeśli chcecie kiedyś rozpoznać bez pudła pochodzenie kogoś, skłońcie go do próby szyboletu. Niech po prostu powie słowo "Krzesk".
Naprawdę zdumiewające jest zdać sobie sprawę, że można było kiedyś, dawno bo dawno, spędzić całe życie w jednym miejscu. Co temu miejscu do stolic? Co temu miejscu do małych nawet miast? Jedna wiejska droga, prosta jak droga światła w pustce, dwukilometrowa smużka wśród pól, a po obu jej stronach zabudowania. Tylko tyle. Na jej przejście wystarcza półgodzinny spacer, poczynając od styku z traktem Brzeskim, a kończąc nagle w polu, w kępie drzew. Miejsce to nazywa się przepięknie, to jedyny w swoim rodzaju eponim "Krzesk- Królowa Niwa".
Napisał Krzysztof Pawlak - rocznik 56', Siedlczanin z urodzenia, Pawlak z pochodzenia, Prochenka z drugiej puli genów; absolwent siedleckiego liceum Prusem zwanego, studiował na UW i ukończył Wydział Psychologii, magister i niedoszły do skutku doktor, w latach 1988-1994 asystent w Katedrze Psychologii Klinicznej UW, wykładowca zagadnień związanych z psychoanalizą i psychoterapią. Po roku 1994 prowadzi tylko praktykę prywatną jako psychoanalityk. Członek założyciel Polskiego Towarzystwa Rozwoju Psychoanalizy, od roku 1987 związany profesjonalnie z psychoanalizą francuską; od roku 1988 animator ruchu lacanowskiego w Polsce, nazywany przez przyjaciół, jak i nieprzyjaciół, pionierem tego odłamu psychoanalizy. Jest autorem psychoanalitycznego bloga. Od roku 1982 amatorsko studiujący zagadnienia genealogii. Już prawie 30 lat żonaty, ojciec trojga dorosłych dzieci, z których nie sposób jest nie być dumnym. Krzysztof Pawlak, syn Mariana, syna Jana, syna Antoniego, syna Adama,syna Kazimierza, syna Adama, prawdopodobnie syna Szymona.

Kod do strony Krzeska



Polecam strony www.

Polinów - dawny folwark królewski miasta Łosice ( Kobylińscy z Łosic są spokrewnieni z rodziną Drelowców i Starzyńskich z Krzeska Królowa Niwa).Jest to serwis regionalno-historyczno-rodzinny, prezentujący królewski majątek Polinów (znany dawniej jako "Dobra ziemskie Konarzewszczyzna i Skolimowszczyzna" (Konarzewszczyzna-Skolimów) lub "Folwark miasta Łosice") oraz burzliwe dzieje jego mieszkańców.

Polecam stronę Andrzeja Boczka z Dziewul: http://dziewule.pl/ (Rodzina Pawlaków z Dziewul ma korzenie z Krzesku Królowa Niwa). Wieś Dziewule leży w połowie linii kolejowej łączącej Siedlce z Łukowem. Obszar ten od najdawniejszych czasów stanowił północną część historycznej ziemi łukowskiej. Na terenie wsi oraz w jej najbliższej okolicy nie przeprowadzano badań archeologicznych, dlatego trudno jest cokolwiek powiedzieć na temat pradziejów tego rejonu.

Stowarzyszenie Krusznia Suwalszczyzna jest to bardzo przyjazny link i zarazem ciekawy Biuletyn Bandy Krusznia, którego członkiem jest osoba wywodząca się z rodziny Cisaków z Krzeska Królowa Niwa.
Dodał:  ajan dnia marzec 11 2019 12:53:48         0 Komentarzy · 123 Czytań · Drukuj
 
 
140. Dożynki 26 sierpnia 1945 w Siedlcach
W Kronice Koła Młodzieży Wiejskiej „Wici” w Krzesku, kronikarz opisuje pobyt w Siedlcach dzień 26 sierpnia 1945 r. …” Dzień 26 sierpnia (niedziela) 1945 roku wstał mglisty i zaczął padać deszcz. Lecz my zawzieliśmy się i nie zważając na nieprzyjazną pogodę, wyruszyliśmy do Siedlec furmankami 30 km na powiatowe dożynki. Było nas blisko czterdzieści osób na dwóch wozach a niektórzy jechali rowerami. Ponakrywani płaszczami, plandekami śpiewaliśmy co sił aż zaciekawione słońce wyjrzało poprzez chmury i nie opuściło już nas przez cały dzień. Do Siedlec zajechaliśmy w dobrym nastroju. Było już kilka Kół ale dalej nadjeżdżały nowe. Gdy nadeszła oznaczona godzina czwórkami z orkiestrą wojskową, przemaszerowaliśmy przed kościół św. Stanisława. Po nabożeństwie nastąpiło poświęcenie wieńców, poczym poszliśmy na plac sportowy(stadion). Tutaj odbyło się składanie wieńców ojcom powiatu i popisy naszej młodzieży. Duże wrażenie zrobiła piosenka „Rozkwitały pąki białych róż wystylizowana w rodzaj baletu, który został wykonany przez koleżanki jednego z kół. Koło krzeskie dało inscenizację pieśni „Do Polski tęsknimy” , „Kruk” oraz wesoły duet „Pokłoń się Zosiu”. Na zakończenie była zabawa lecz myśmy na nie byli, bo czekała nas daleka droga do domu. Wesoły powrót do Krzeska był ukoronowaniem dnia”.
Dodał:  ajan dnia marzec 11 2019 02:28:28         Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 119 Czytań · Drukuj
 
 
139. Dawne Sobicze k. Krzeska w pięknych wierszach Wacława Krasuskiego zam. w Bartoszycach.
„Powstanie wsi Sobicze sięga czasów Stefana Batorego (1533-1586), który panował w latach 1576-1586. Prowadził on wojnę z Moskwą o Inflanty. W czasie z jednej z wypraw oblegali twierdzę Psków, której długo nie mogli zdobyć. Wtedy jeden z rycerzy – Jan Sobicz wpadł na pomysł, który przyczynił się do zdobycia twierdzy. Nakrył się snopami świeżo skoszonego zboża, wziął gar rozpalonej smoły, podkradł się pod bramę grodu i podpalił ją. Rycerze poprzez spaloną bramę wdarli się do środka i zdobyli w walce gród. Za ten czyn Stefan Batory po zakończonej wyprawie nagrodził Jana Sobicza dając Mu z dóbr królewskich pewną ilość ziemi. Nadanie ziemi odbywało się w ten sposób, że nagrodzony (w zależności od zasług) otrzymywał tyle ziemi, ile zdołał w oznaczonym czasie obejść lub objechać konno. Jan Sobicz na otrzymanych terenach założył wieś, którą nazwał od swego nazwiska Sobicze. Osadził tam swoją rodzinę oraz chłopów (swoich poddanych), którzy dla niego pracowali. Potomkowie Jana Sobicza mieszkają na tych terenach do dzisiaj, zresztą nie tylko w Sobiczach ale i w innych okolicach wioskach jako Sobiczewscy”.„ W 1882 roku, Sobicze wieś powiat siedlecki gmina Pióry Wielkie parafii Zbuczyn ma 25 domów 139 mieszkańców 594 morgi. W 1827 roku 24 domy 107 mieszkańców. Według Reg. poborowego powiatu łukowskiego z roku 1531 wieś szlachecka. W roku 1580 Jan Sobicz płaci od 4 włók, które sami orzą florenów 2, od 2 zagród bez ról groszy 8, od komornicy bez bydła groszy 2. Pan Piotr z sąsiady swemi od 2 włók, które sami orzą florenów 1, suma florenów 3 groszy 10.”Z kroniki krzeskiej. Legenda podaje; jeden ze sług drużyny królewskiej który miał przydomek "Sobicze" ( bo przy okazji mówił "są bicze dla krąbnych i nieposłusznych", wyratował króla z niebezpieczeństwa jakie mu groziło ze strony wielkiego niedźwiedzia. Król w nagrodę dał mu w tej okolicy kawał puszczy, w której sam się potem osiedlił z rodziną i dał początek wsi szlacheckiej Sobicze. Sobicze zajmują obszar 320 ha, mieszkańców ogółem 88 z tego w wieku 18-80 lat 50 w wieku pow. 80 lat 8 osób a domów 21. Wieś ta słynie z posiadania dobrych łąk i pastwisk, które są położone w dolinie rzeki Liwiec mającej tutaj prawie swe początki. Od wiosny do jesieni można tutaj spojrzeć na wypasające się bydło. W czasie sianokosów nie tylko mieszkańców, ale i przebywających często krewnych przyciąga specyficzny zapach siana. Poprzez liczne powiązania rodzinne część łąk jest w posiadaniu rolników z innych wsi. Tutaj część swoich mają Izdebki Kośmidry i Izdebki Kosny, a nawet łąkę ma mieszkaniec Grochówki. Nie znaczy to,że oprócz hodowli bydła nie prowadzi się chowu trzody chlewnej.Dzieci ze wsi Sobicze (choć jest ich dość mało) dowożone są do szkoły Podstawowej do Izdebek Kosnów, a do Gimnazjum do Krzeska.



Na fotografiach rodzice Wacława Anna i Paweł Krasuscy z dziećmi, Marian Krasuski zam. w Zawadach k.Łosicach, rodzina Sobiczewskich i dawne lata w Sobiczach. Kliknij Czytaj więcej.
Dodał:  ajan dnia październik 28 2018 03:47:00         Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 218 Czytań · Drukuj
 
 
138. Ze wspomnień Stanisława Orzełowskiego z Plewek i jego ojca Franciszka część II.
Grodzisko średniowieczne we wsi Krzesk Królowa Niwa
43881347
Niewiele jest w Polsce tak ciekawych miejsc, jakie można znaleźć w bliskim sąsiedztwie wsi Krzesk Królowa Niwa (w gminie Zbuczyn). Mowa tu o średniowiecznym grodzisku, które funkcjonowało w VII-VIII wieku naszej ery. Dotarcie do tego miejsca nie nastręczy nikomu żadnych trudności, bowiem leży ono bezpośrednio przy Trakcie Brzeskim po zachodniej stronie Krzeska. Grodzisko to zostało przecięte w trakcie budowy Szosy Brzeskiej w latach 1818-1823. Południowa jego część została całkowicie zniszczona i zniwelowana, pozostał jedynie ślad zarysu. Miejsce to jest w miarę dobrze zachowane, choć zadrzewione. W okresie wczesnej wiosny, gdy porastające drzewa pozbawione są zielonej szaty, można zobaczyć pełne ukształtowanie terenu. Widać wyraźnie podwójne obwałowanie i fosę pomiędzy nimi, a wewnątrz okręgu rozległy majdan. Nie wszyscy rdzenni mieszkańcy Krzeska wiedzą o tym zabytku archeologiczno-historycznym, a tym bardziej ludzie z okolicznych wsi.

Dodał:  ajan dnia kwiecień 17 2018 23:49:10         Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 266 Czytań · Drukuj
 
 
137. Wspomnienia Stanisława Orzełowskiego i jego ojca Franciszka z Plewek część I.
43881212

Stanisław Orzełowski o sobie: Urodziłem się w 1942 roku we wsi Zdany, gdzie moi rodzice mieszkali okresowo przez dziewięć lat. Jesienią 1945 roku przesiedliliśmy się do wsi Plewki i tu spędziłem całe swoje dziecinne i młodzieńcze lata. W 1949 roku rozpocząłem naukę w Szkole Podstawowej w Tchórzewie, którą ukończyłem w 1956 roku. Po jej ukończeniu zatrzymany zostałem w domu rodzinnym na dwa lata do pomocy mamie, bowiem w 1956 roku tata był umierający. Zatrzymali mnie też dlatego, bo starszego brata Tadeusza mieli zabrać do wojska. Mama zatrzymując mnie, zabiegała jednocześnie i skutecznie o odroczenie służby wojskowej dla Tadeusza, który z urzędu przewidziany był na gospodarza. Na moje pytanie, co ze mną będzie później, odpowiedziała tak:- „może oddamy cię do terminu na kowala lub stolarza”. Tak minęły dwa lata, po których za namową kolegów potajemnie przed rodzicami wysłałem podanie do szkoły górniczej w Katowicach i zostałem przyjęty bez egzaminu.
Jako 15-letni chłopak, we wrześniu 1958 roku wyjechałem w nieznany, daleki świat do Katowic. Drogę przetarli mi koledzy z mojej wsi: Zygmunt Chromiński syn Jana i Stanisław Wacławek, którzy wyjechali tam do szkoły górniczej rok wcześniej. To Zygmunt Chromiński pomógł mi napisać podanie do dyrekcji szkoły, w którym prosiłem, aby przyjęto mnie bez egzaminu. Tak rozpoczęła się moja przygoda z górnictwem. Wszystko, co zobaczyłem po drodze i w Katowicach, było mi nieznane, tajemnicze. Była to moja pierwsza podróż, nigdy wcześniej nie jechałem pociągiem. Zresztą w ogóle zbytnio się od rodzinnej wsi nie oddalałem, może ze trzy razy byłem w Siedlcach. Świat, który zobaczyłem, był dla mnie, wiejskiego chłopca, tak kolorowy, tak wielki, że długo nie umiałem się z tym oswoić. Tęsknota za domem rodzinnym, za rodzicami i rodzeństwem była tak wielka, że listy otrzymywane od mamy (mama pisała listy) czytałem po wiele razy, znając niektóre z nich na pamięć. Moja determinacja, aby wyrwać się z domu i zaistnieć samodzielnie była tak duża, że nie wystraszyłem się kopalni, w odróżnieniu od kilku moich kolegów, którzy razem ze mną rozpoczynali naukę i po kilku miesiącach rzucili szkołę. Ja wytrzymałem, ale tęsknota była dla mnie największym problemem w pierwszym roku pobytu w internacie. Powoli nasiąkałem atmosferą Śląska, coraz bardziej podobało mi się to miasto, pięknie iluminowane kolorowymi neonami, cieszyłem oczy secesyjną architekturą.
Dodał:  ajan dnia marzec 12 2018 07:49:56         Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 362 Czytań · Drukuj
 
 
136. Dzieje zaścianku szlacheckiego Wysokiny.
Pani redaktor Agnieszka Warecka w tygodniku "Echo Katolickie" 9/2018 r. z dnia 1.III.2018 r.( Diecezja Siedlecka) napisała bardzo ciekawy artykuł "Z wizytą w Zaścianku" na podstawie książki Mieczysława Kalickiego z Grochówki "Dzieje zaścianku szlacheckiego Wysokiny" Zbuczyn 2017, który niżej przytaczam.

Cudze chwalicie...
28 lutego 2018 r.
Z wizytą w zaścianku
Nieprzypadkowo określenie to znalazło się w podtytule książki Mieczysława Kalickiego. Opisując dzieje zaścianku szlacheckiego Wysokiny, autor wspomina bliskie sercu miejsca i zasłużonych dla regionu ludzi. Dla mieszkańców gminy Zbuczyn opracowanie może okazać się cennym zbiorem wiadomości o przeszłości ich małej ojczyzny.
W przedmowie do książki „Dzieje zaścianku szlacheckiego Wysokiny” wójt gminy Zbuczyn Tomasz Hapunowicz zastrzega, iż publikacja nie jest monografią w dosłownym znaczeniu tego słowa, ale też nie taki - jak pisze - był zamysł autora. Tekst jest pozbawiony dystansu cechującego prace naukowe, choć jego niewątpliwą zaletą są przypisy - odnośniki do fachowych opracowań - zwłaszcza w części poświęconej historii wczesnośredniowiecznego osadnictwa.
Książka M. Kalickiego ma charakter domowej kroniki przy założeniu, iż hasło „dom” rozszerzymy na rodzinną miejscowość i sąsiedztwo piszącego; słowem: małą ojczyznę tak bliską i kochaną, że stanowiącą źródło inspiracji do twórczych poszukiwań autora już od ponad 20 lat.
Dodał:  ajan dnia marzec 07 2018 07:29:04         Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 508 Czytań · Drukuj
 
 
135. Wspomnienia z Krzeska- problemy kawalerki z ożenkiem lata 70.
44159519 Hektary. Kawaler do wzięcia.
6 stycznia 1980 roku w tygodniku „RAZEM” Nr 1(174) ukazał się artykuł pani redaktor Aliny Niedzielskiej. „Hektary samotności” Ostatnia kandydatka na żonę, gdy przyznał się, że ma cztery krowy, odprawiła go z miejsca: A dój je sam- powiedziała oburzona. - Jakbyś miał jedną, to jeszcze, ale cztery ? Poszukaj sobie głupiej.
Dodał:  ajan dnia grudzień 07 2017 15:11:21         Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 377 Czytań · Drukuj
 
 
134. Brama Helenowska i brama Siedlecka "dzwonnica".

Foto brama Helenowska i po przebudowie.
Brama Helenowska (tak ją nazywano), przez którą był wjazd do koszar od strony Mołodeczna (ok. 1 km). Miasto Mołodeczno w obwodzie Mińskim- Białoruś, 250 km od granicy Polski. Łuk triumfalny, wzniesiono w 1929 roku, wyznaczał paradny wjazd na terytorium garnizonu od dworca w Mołodecznie. Został ozdobiony licznymi płaskorzeźbami i posągami rycerzy i lwów. W zwieńczeniu łuku znajdowała się mała kapliczka, gdzie kapelan pułku błogosławił żołnierzy podczas uroczystości wojskowych. W łuku były trzy bramy, jedna dla pojazdów i dwie dla pieszych. Środkowy wjazd był zbyt wąski, ażeby minęły się w nim dwa samochody. W związku z tym, na początku 1960 roku ze względu na wzmożony ruch w Mołodecznie władze miasta postanowiły zniszczyć łuk.
Po bokach bramy znajdowały się kolumnady, które uniemożliwiały objazd bramy, co po II wojnie światowej przesądziło o jej losie. Po obu stronach stały posągi lwów od których w kierunku bramy prowadziły kute, zwisające łańcuchy na ozdobnych słupkach , a za nimi znajdował się szpaler świerków. Pod szczytem bramy była kaplica, w której w niedziele i święta kapelan Michał Zawadzki odprawiał mszę świętą.
W czasie mszy brama była nieprzejezdna, ponieważ na całej jej szerokości stały krzesła i ławki dla wiernych – żołnierzy. Zburzonej bramy w Mołodecznie już nie ma, ale pamięć o niej pozostała, a zlokalizowany w tamtym miejscu przystanek autobusowy mieszkańcy nazywają „Brama”.
http://kresy24.pl

Foto 1. Szkic bramy, 2. Z negatywu szklanego B. Nowakowskiego
Dodał:  ajan dnia czerwiec 07 2017 05:17:10         Czytaj więcej · 0 Komentarzy · 396 Czytań · Drukuj
 
Strona 1 z 2 1 2 >
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

JOANNA

Szanowny Panie.Jestem wnuczką Władysława i Jadwigi Starzyńskich,córką Ligii Soćko z domu Starzyńskiej.Pragnę sprostować, że moja mama miała na imię Ligia anie Lidia jak Pan napisał w swoim opracowaniu

ajan

To prawdziwa uczta dla oczu, zobaczyć takie perełki, nie wspominając o walorze sentymentalnym. Baaaardzo Ci za to dziękuję, że jesteś otwarty, że potrafisz się dzielić, że dostarczasz ludziom pozytyw

ajan

Wywodzę się z rodu, którego gniazdem, przynajmniej od 200 lat jest Krzesk. Mój dziad urodził się w Krzesku. Pracuję nad genealogią Pawlaków krzeskich. Może więc przyszedł czas i na Krzesk? Krzysztof

ajan

Witaj Janku ! Tu Ela Ginalska z domu - obecnie Niestryjewska . Mieszkam w Gdańsku - dzisiaj weszłam na stronę Krzeska i jestem zadowolona ,że coś takiego istnieje . Super moje gratulacje.

Piotrek

Witam Panie Janie. Od dłuższego czasu przeglądam Pana stronę.Najbardziej interesuje mnie historia pałacu w Krzesku, dlatego prosiłbym o większą ilość archiwalnych zdjęć. Wiem też że zdjęcia takie posi

niullak

Witam! Poznawanie historii przodków to wciągające zajęcie. I bardzo pouczające. Dlatego z chęcią dowiemy się więcej o naszej rodzinie z Kośmidrów smiley

johns37

Witam Pana Panie Janie!! Napewno Pan mnie nie pamieta i nie kojarzy z nikim. Ja Pana znam jako nauczyciela samochodówki, odo której w latach 70 uczęszczałem oraz widuję czesto Pana na spotkaniach Kl



818,474 Unikalnych wizyt

Powered by PHP-Fusion copyright © 2003-2006 by Nick Jones.
Released as free software under the terms of the GNU/GPL license.
 

Załóż : Własne Darmowe Forum | Własną Stronę Internetową | Zgłoś nadużycie